Happy Fuckin' Birthday, Axl!
Jak w temacie. :P
Link :: Komentuj (0)
06.02.2010 :: 01:18
Gadżeciarstwo rulez!

Ładny? Ładny? Ładniutki? Że co? Że oczojebny? I chuj wam w dupę! Mnie się podoba!
A czarne oklepane. :P
I teges... Absolutnie niezbędny mi był oczywiście.
Tak, jak i cała reszta szpeja.
No bo, na przykład, jak będę właśnie budował sobie schronienie w Górach Skalistych, umordowany całodziennym wędkowaniem i wyprawianiem skór na odzienie, i nagle napatoczy się na mnie zagubiony patrol skośnookich, to przecież, do kurwy w dupę jebanej maci, ja muszę wtedy wiedzieć, która jest godzina!
No.
Link :: Komentuj (0)
28.01.2010 :: 22:17
Another one bites the dust...
Tym razem Salinger.
J.D., thanks for the blast, rest in fucking peace.
A Axl znów nosi bandanę, param-pam-pam.
Link :: Komentuj (0)
20.01.2010 :: 17:26
The Story
Sukces. Udało mi się wstać na tyle wcześnie, żeby odebrać paszport i skoczyć do sklepu, który zamykają o barbarzyńskiej 16. Paszport! Kurwa! Mam paszport! Wolność!
Po latach dreptania do jebanego banku w celu załatwienia niewielkiej sprawy udało mi się z nimi załatwić, że teraz będzie to robione na mail/telefon. Chodźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja...
Pojebało mnie na punkcie noży. W ostatnich 3-4 tygodniach na nożowo-outdoorowe gadżety wydałem prawie 2k pln-ów. Pojebało zupełnie, tym bardziej, że w ostatnim czasie to ze mnie dupa, a nie outdoorowiec. Hm, kiedyś mówiło się po prostu "turysta"... W każdym razie mogę się obwiesić gadżetami jak choinka i wypierdalać w las.
A propos cywilizacji - jeden z ostatnich zakupów był w sklepie zagranicznym, siedzibę mają w Izraelu. Gówienka w sumie, niecałe 25 euro razem. I co? I sami z siebie dodali dwa inne gówienka jako "free gift". U nas? Robię zakupy na grube setki i żadna pizda nie pomyśli, żeby chociaż breloczek dorzucić. Mentalność, mentalność, mentalność... Cywilizacja, cywilizacja, cywilizacja... W normalnym kraju sklep nie rozpieszczający klientów nie ma racji bytu.
Cywilizacja, cywilizacja... W niedzielę obejrzałem coś, co mną wstrząsnęło. Film z komórki. Banda irackich brudasów z małymi kutasami ukamieniowała - za ładne słowo... - zatłukła 17-letnią dziewczynę za zmianę wyznania. Du'a Khalil Aswad. Never to forget.
Natomiast do tych pojebów z dołu jeszcze nikt się nie pofatygował z siekierą, chociaż z każdym dniem zasługują bardziej. Stan rzeczy bez zmian - czekamy, kurwa, na rozprawę.
Nie piję, nie piję i nadal nie widzę zalet niepicia. Zero objawów uzależnienia, a przecież generalnie przez długi czas poranna kawa była moim jedynym bezalkoholowym napojem w ciągu dnia (a i to nie zawsze, bo często zaprawiałem whiskaczem). Rozsądek mi tylko mówi, że trzeba trochę oczyścić organizm, odczekać, żeby nie rozjebać sobie wątroby i takie tam.
A w piątek nasiadówa u KC. Pić, czy nie pić?
Zacząłem odsyfiać mieszkanie. Zacząłem się trochę ruszać, w sensie gimnastykować codziennie. Mniej gram w WoW. Starość, kurwa? A, i oglądam "Claymore'a" jeszcze. Do GitS-a daleko, ale ujdzie.
Tak sobie ostatnio pomyślałem, że Polska jest jak bagno - im bardziej się rzucasz, tym bardziej wciąga. Można się zajechać, a polaczkowatej mentalności, kręcenia, kombinowania, "załatwiania", lawirowania, kłamania, chamstwa i bezmyślności się nie zmieni. Im dłużej się w tym tkwi, tym bardziej się tym nasiąka. Ciągle myślę o wyjeździe, ale jednocześnie nachodzi mnie strach, że już za późno, że czekogolwiek bym nie zrobił, to polactwo zagnieździło się już w mojej naturze. To tak jak z dzieckiem, które miało pecha przyjść na świat w dysfunkcyjnej rodzinie - nie ma ucieczki przed tym, jak zostało zaprogramowane w dziecińśtwie. Nie miało wpływu. Nie miało wyboru. Nie miało szansy. Pozostaje pracować nad tym przez całe życie. Które i tak jest bez znaczenia.
But, I'm moving on. Na razie ciągle sam, ale może kiedyś usłyszysz całą historię, Małgorzato.
Link :: Komentuj (0)
04.01.2010 :: 01:59
TTFMO
Time.
To.
Fucking.
Move.
On.
Link :: Komentuj (4)
25.12.2009 :: 03:16
The Road Not Taken (by Robert Frost)
Two roads diverged in a yellow wood,
And sorry I could not travel both
And be one traveler, long I stood
And looked down one as far as I could
To where it bent in the undergrowth;
Then took the other, as just as fair
And having perhaps the better claim,
Because it was grassy and wanted wear;
Though as for that, the passing there
Had worn them really about the same,
And both that morning equally lay
In leaves no step had trodden black.
Oh, I kept the first for another day!
Yet knowing how way leads on to way,
I doubted if I should ever come back.
I shall be telling this with a sigh
Somewhere ages and ages hence:
two roads diverged in a wood, and I --
I took the one less traveled by,
And that has made all the difference.
Link :: Komentuj (0)
23.12.2009 :: 00:30
Od Pretty na dobranoc
No, kurwa, tak adekwatne, że nie mogłem się powstrzymać:
Link :: Komentuj (1)
22.12.2009 :: 21:40
Goldfish and Clowns
A ten, kurwa, co się do mojej Małgorzaty przystawia?
Wyrok w sprawie telekomuny uprawomocnił się 27 listopada. Zasłużyłem na seksualne ekscesy podczas następnego wyjazdu. Dokądś.
Sąsiedzi ze swoim pieskiem dalej nie dają mi żyć. Moje nerwy są w strzępach. Parę tygodni temu poleciałem do synka sąsiadki z łapami - nie bronił się i pewnie dlatego skończyło się na paru potrząśnięciach i nie polała się krew. A mogło być różnie, bo jest z deka większy ode mnie. :P Wezwali pały, a ci mi wyjeżdżają, że naruszenie nietykalności cielesnej i takie tam. To, kurwa, na nich też nawrzeszczałem, a co. :D Jak jechać, to po całości. Boję się, że następnym razem polecę z nożem albo siekierką. Wczoraj znów byłem na komisariacie - kierownik dzielnicowych zajął się sprawą. W przeciwieństwie do tego niedorozwoja z wykroczeniówki wygląda na całkiem rozgarniętego. Nie łudzę się, że załatwi wszystko na cacy, ale przynajmniej widzę, że ktoś się tym w jakiś bardziej sensowny sposób zajmuje. To mnie uspokaja na tyle, na ile to w moim obecnym stanie możliwe.
Czuję się jak bałwan za każdym razem, kiedy ten temat wypływa w rozmowach. A wypływa, bo mnie to zżera - bo nie potrafię udawać, że wszystko jest okej, kiedy we własnym domu rujnowany jest mój spokój i moje zdrowie, a ja nie mam pola manewru i jestem z tym wszystkim sam jak palec. Staram się unikać jakiegokolwiek kontaktu z tymi ludźmi, bo boję się, że naprawdę popełnię zbrodnię i będę musiał spędzić pół życia w kryminale. Ostateczne rozwiązanie kwestii sąsiadów. Gridlock. Na razie powtarzam sobie, że za wszelką cenę muszę wytrzymać do rozprawy. I tyle.
Dalej oglądam filmy, są odskocznią i - w odróżnieniu od WoW - nie wymagają aktywności. Se siedzę, a film se leci. Jak krew menstruacyjna.
Z "Mutantem" - powoli, ale do przodu. Niestety chyba straciłem kontakt z autorem, a szkoda, bo miałbym do niego parę pytań. Co poeta chciał powiedzieć i takie tam.
Znów często miewam kosmiczne sny. Żałuję, że ich nie spisuję, bo bardzo szybko wylatują z głowy i tylko niektóre czasem przypominają się po czasie. A są... kosmiczne.
Niech mi ktoś, kurwa, w końcu odsyfi to pierdolone mieszkanie. Ja chyba jestem niezdolny do zajmowania się takimi duperelami. No każda, ale to, kurwa, każda czynność, z siedzeniem i tępym wpatrywaniem się w ścianę włącznie, jest lepsza od jakiegoś pojebanego sprzątania i chuj.
Przez jakiś czas prowadziłem dzienny tryb życia i przykładnie spałem w nocy, ale moja sowia natura jest silniejsza i bedtime przesuwa się coraz dalej i dalej i dalej... I znów kładąc się spać zauważam, że już świta.
Potrzebuję oddechu, ale nie chcę uciekać. Przekora i upór, upór i przekora. Mój albo chuj. Jak już nie będę mógł wytrzymać, to pozałatwiam sprawy z takim hukiem, że pooglądacie mnie sobie w dziennikach. Chyba że nie zdążę, bo życie spłata mi figla. Szczerze mówiąc, nie zdziwiłbym się.
Mutants of the world, cheers to y'all!
Link :: Komentuj (2)
15.12.2009 :: 03:41
Disturbing thoughts, questions pending!
Donnie Darko, just what I needed.
To co, bujamy się na Sonisphere? Wawa? Praga? Czy jebać Sonisphere i bryknąć w jakąś egzotykę?
Link :: Komentuj (2)
12.12.2009 :: 01:03
Emilia's Labyrinth
Że niby już wiem, po czym Cię poznam, Małgorzato?
Link :: Komentuj (0)
