Rodia on the Rocks
Use My Illusion

Archiwum

2010
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008

Linki

Tori Amos
George Carlin
Nick Cave
Marianne Faithfull
Guns N'Roses
Joe Haldeman
Jacek Kaczmarski
Mark Kostabi
Metallica
Zemfira
Mój poprzedni blog
Bug City
Ghost in the Shell
Ghost in the Shell TV Series
Hell Hotel
IMDb
SKSW Campaign
VHEMT
Wikipedia
YouTube

Nigdy
Zostaw ślad

Wyślij wiadomość

28.02.2010 :: 16:37
Happy Fuckin' Birthday, Rodia!

Jak w temacie. :P
Link :: Komentuj (2)


26.02.2010 :: 20:35
Suicide is Painless


Link :: Komentuj (0)


06.02.2010 :: 15:45
Happy Fuckin' Birthday, Axl!

Jak w temacie. :P
Link :: Komentuj (0)


06.02.2010 :: 01:18
Gadżeciarstwo rulez!





Ładny? Ładny? Ładniutki? Że co? Że oczojebny? I chuj wam w dupę! Mnie się podoba!



A czarne oklepane. :P



I teges... Absolutnie niezbędny mi był oczywiście.



Tak, jak i cała reszta szpeja.



No bo, na przykład, jak będę właśnie budował sobie schronienie w Górach Skalistych, umordowany całodziennym wędkowaniem i wyprawianiem skór na odzienie, i nagle napatoczy się na mnie zagubiony patrol skośnookich, to przecież, do kurwy w dupę jebanej maci, ja muszę wtedy wiedzieć, która jest godzina!



No.


Link :: Komentuj (0)


28.01.2010 :: 22:17
Another one bites the dust...

Tym razem Salinger.



J.D., thanks for the blast, rest in fucking peace.







A Axl znów nosi bandanę, param-pam-pam.
Link :: Komentuj (0)


20.01.2010 :: 17:26
The Story

Sukces. Udało mi się wstać na tyle wcześnie, żeby odebrać paszport i skoczyć do sklepu, który zamykają o barbarzyńskiej 16. Paszport! Kurwa! Mam paszport! Wolność!



Po latach dreptania do jebanego banku w celu załatwienia niewielkiej sprawy udało mi się z nimi załatwić, że teraz będzie to robione na mail/telefon. Chodźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja...



Pojebało mnie na punkcie noży. W ostatnich 3-4 tygodniach na nożowo-outdoorowe gadżety wydałem prawie 2k pln-ów. Pojebało zupełnie, tym bardziej, że w ostatnim czasie to ze mnie dupa, a nie outdoorowiec. Hm, kiedyś mówiło się po prostu "turysta"... W każdym razie mogę się obwiesić gadżetami jak choinka i wypierdalać w las.



A propos cywilizacji - jeden z ostatnich zakupów był w sklepie zagranicznym, siedzibę mają w Izraelu. Gówienka w sumie, niecałe 25 euro razem. I co? I sami z siebie dodali dwa inne gówienka jako "free gift". U nas? Robię zakupy na grube setki i żadna pizda nie pomyśli, żeby chociaż breloczek dorzucić. Mentalność, mentalność, mentalność... Cywilizacja, cywilizacja, cywilizacja... W normalnym kraju sklep nie rozpieszczający klientów nie ma racji bytu.



Cywilizacja, cywilizacja... W niedzielę obejrzałem coś, co mną wstrząsnęło. Film z komórki. Banda irackich brudasów z małymi kutasami ukamieniowała - za ładne słowo... - zatłukła 17-letnią dziewczynę za zmianę wyznania. Du'a Khalil Aswad. Never to forget.



Natomiast do tych pojebów z dołu jeszcze nikt się nie pofatygował z siekierą, chociaż z każdym dniem zasługują bardziej. Stan rzeczy bez zmian - czekamy, kurwa, na rozprawę.



Nie piję, nie piję i nadal nie widzę zalet niepicia. Zero objawów uzależnienia, a przecież generalnie przez długi czas poranna kawa była moim jedynym bezalkoholowym napojem w ciągu dnia (a i to nie zawsze, bo często zaprawiałem whiskaczem). Rozsądek mi tylko mówi, że trzeba trochę oczyścić organizm, odczekać, żeby nie rozjebać sobie wątroby i takie tam.



A w piątek nasiadówa u KC. Pić, czy nie pić?



Zacząłem odsyfiać mieszkanie. Zacząłem się trochę ruszać, w sensie gimnastykować codziennie. Mniej gram w WoW. Starość, kurwa? A, i oglądam "Claymore'a" jeszcze. Do GitS-a daleko, ale ujdzie.



Tak sobie ostatnio pomyślałem, że Polska jest jak bagno - im bardziej się rzucasz, tym bardziej wciąga. Można się zajechać, a polaczkowatej mentalności, kręcenia, kombinowania, "załatwiania", lawirowania, kłamania, chamstwa i bezmyślności się nie zmieni. Im dłużej się w tym tkwi, tym bardziej się tym nasiąka. Ciągle myślę o wyjeździe, ale jednocześnie nachodzi mnie strach, że już za późno, że czekogolwiek bym nie zrobił, to polactwo zagnieździło się już w mojej naturze. To tak jak z dzieckiem, które miało pecha przyjść na świat w dysfunkcyjnej rodzinie - nie ma ucieczki przed tym, jak zostało zaprogramowane w dziecińśtwie. Nie miało wpływu. Nie miało wyboru. Nie miało szansy. Pozostaje pracować nad tym przez całe życie. Które i tak jest bez znaczenia.



But, I'm moving on. Na razie ciągle sam, ale może kiedyś usłyszysz całą historię, Małgorzato.






Link :: Komentuj (0)


04.01.2010 :: 01:59
TTFMO

Time.

To.

Fucking.

Move.

On.
Link :: Komentuj (4)


powered by Ownlog.com & Fotolog.pl